Więźniowie zarabiają więcej, niż pilnujący ich strażnicy – czy to możliwe?

Więźniowie zarabiają więcej, niż pilnujący ich strażnicy – czy to możliwe?

Całkiem niedawno w prasie pojawiły się informacje, które wskazały na to, że pracujący więźniowie zarabiają więcej, niż strażnicy, którzy ich pilnują. W ten sposób wybuchło wielkie oburzenie szczególnie wśród osób, które zarabiają najniższą krajową. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Jaka jest wobec tego prawda?

 

Więźniowie mogą pracować

Osadzeni w zakładach karnych i aresztach śledczych mogą pracować, a co za tym idzie, mogą być zatrudniani w oparciu o kodeks karny wykonawczy. Pracę tę wobec tego wykonują odpłatnie lub nieodpłatnie. W drugim przypadku pracują na rzecz Służby Więziennej bądź instytucji samorządowych i administracji publicznej. To zresztą nie powinno nikogo dziwić, bo tak jest od dawna.

 

Kto ustala wysokość zarobków?

Kiedy osadzony otrzymuje zgodę na zatrudnienie w podmiotach zewnętrznych, tak naprawdę Służba Więzienna nie może w żaden sposób wnikać w szczegóły współpracy, a już na pewno nie ma żadnego wpływu na wysokość wynagrodzenia, jakie będzie otrzymywał czy już otrzymuje osadzony. Dlatego całkiem możliwe, że osadzeni zarabiają więcej, niż strażnicy, którzy ich pilnują i pewnie w większości przypadków tak właśnie jest. To z jednej strony przykre i irytujące, ale nie można zapominać o tym, że dzięki tej pracy i takim właśnie zarobkom, osadzeni spłacają długi, grzywny i odszkodowania powstałe wskutek przestępstwa. Dzięki tym zarobkom osadzeni mogą również płacić alimenty. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że niektórzy osadzeni są dość kosztowni w utrzymaniu. Dlatego właśnie poprzez wykonywaną pracę, chociaż częściowo odciążają podatników.

 

Podsumowując, osadzeni faktycznie mogą zarabiać więcej niż pilnujący ich strażnicy, a także więcej niż pozostali obywatele kraju. Jednak ma to zarówno złe, jak i dobre strony. Warto wobec tego sprawę tę, raz jeszcze przemyśleć, a dopiero później dyskutować na ten temat. Służba Więzienna w tym przypadku nie ma prawa głosu, więc jeżeli ktoś się temu sprzeciwia, przynajmniej na razie będzie musiał pogodzić się z tym faktem.