Hop, hop do nowej pracy…
Opublikowano: 25 października 2017

Hop, hop do nowej pracy…

Podziel się z innymi

Nie słyszałeś jeszcze o jobhoppingu? Jest wielce prawdopodobne, iż nawet jeżeli ten termin jest dla ciebie obcy, to od dawna postępujesz zgodnie z jego regułami.

Jobhopping to jeden z wielu anglicyzmów, który gwałtownie wtargnął do języka branży pracy. Oznacza on skakanie z jednego miejsca pracy do drugiego – hop, hop, hop…

Dotychczas częściej mówiono o „skoczkach” lubujących się w częstym zmienianiu miejsca pracy, ale zaczyna być to wypierane przez modniejsze już wyrażenie – jobhopping. Oczywiście importowane, prosto ze Stanów Zjednoczonych. Termin tyczy pracowników, którzy w pogoni za kolejnymi doświadczeniami i nowymi kompetencjami nie przywiązują się na dłuższy okres czasu do jednego, stałego miejsca pracy. Jeszcze kilka lat temu większość Polaków była mocno zakorzeniona w swoje stanowiska wykonywania obowiązków u tych samych pracodawców. Z biegiem lat, ulegając niekończonej się batalii o bycie jak najbardziej konkurencyjnym na rynku pracy, zaczęliśmy odważniej zwracać swoją uwagę w stronę coraz to nowych możliwości. Dzisiaj mocno stawiamy na wszechstronność i poczucie odnoszenia sukcesów, dbając o to, by nasze doświadczenie predysponowało nas do ubiegania się o wiele kompletnie różnych od siebie miejsc pracy.

Coraz szybciej nudzimy się i ulegamy poczuciu, iż marnujemy swój czas. Najczęściej wtedy, kiedy nasze obowiązki są dla nas niesatysfakcjonujące lub przestajemy mieć pewność, że nasza praca to wyzwanie. Skłania nas do tego również niesatysfakcjonujący rodzaj umowy, jak choćby w przypadku umowy zlecenia, a także subiektywnie niskie wynagrodzenie. Ponadto, zaspakajając potrzebę wiedzy i udowadniając sobie, że byliśmy w stanie sprostać nowemu środowisku i rodzajowi pracy, znowu czujemy się nienasyceni. Wtedy też zaczynamy skakać – hop hop – do kolejnej pracy.

Z jednej strony stajemy się wszechstronni i elastyczni, a także wzbogacamy swoją siatkę networkingu, ale i w pewnym momencie zapętlamy się w to tak bardzo, iż zaczynamy wzbudzać zazwyczaj uzasadnione, niestety, podejrzenia u wykwalifikowanych rekruterów. Po co pracodawca miałby inwestować w człowieka, która poszczczyścić się może trzecią pracą w trakcie jednego roku? W jakim celu wysyłać kogoś takiego na drogie kursy i szkolenia, skoro może w najmniej spodziewanym momencie porzucić swoje obowiązki? Rekruterzy często skreślają takie osoby jeszcze przed pierwszą rozmową telefoniczną. Jeśli jednak zostaniemy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną, to lepiej mieć przygotowane bardzo dobre argumenty dlaczego mamy wpisanych w CV wielu pracodawców. Ktoś kto da nam szansę, zawsze liczy na lojalność i na to, iż staniemy się wartością dodaną. Wartością dodaną nie będzie pracownik, który będzie pracował dobrze, a następnie szybko odejdzie, zostawiając wiele rozgrzebanych, niezamkniętych projektów.

Zobacz  Matura otwiera drogę do kariery zawodowej

Stawiajmy na rozwój z głową i nie uciekajmy z wartościowej pracy od razu kiedy tylko poczujemy znużenie. Ono może bardzo szybko minąć, zaś my zamknięty sobie drogę powrotu do miejsca, które mogłoby na dłuższą metę dać nam satysfakcję. Zamiast tego – spotkaj się z pracodawcą i poproś o możliwość skorzystania z dodatkowych kursów doszkalających. Rozwój nie musi oznaczać zapętlania się ciągłe zmiany.

Oceń artykuł

Podziel się z innymi

Ostatnio opublikowane