Polska coraz bardziej przyjazna dla pracowników zza granicy

Polska coraz bardziej przyjazna dla pracowników zza granicy

Do tej pory polscy przedsiębiorcy mogli zatrudniać pracowników ze Wschodu na co najwyżej 6 miesięcy w ciągu roku kalendarzowego. Dzięki wprowadzeniu przez rządzących nowych regulacji okres ten zostanie wydłużony w 2018 r. do 9 miesięcy. Pracodawcy wyrażają zadowolenie, ale wciąż dopominają się o więcej. Skąd ta tendencja?

Na zielonej Ukrainie

Oczywiście wspomniani pracownicy ze Wschodu to w przeważającej mierze Ukraińcy, którzy odwiedzają nas w celach zarobkowych zdecydowanie najliczniej (w 2016 r. NBP określił ich liczbę na poziomie 1,2 mln). Najczęściej podejmują oni zawody w sektorze produkcyjnym, handlowym oraz usługowym. Ostatni z wymienionych przypadków dotyczy głównie prac remontowo-budowlanych, transportu oraz pomocy w prowadzeniu gospodarstw domowych. Dlaczego Ukraińcy przyjeżdżają akurat do nas? Ze względu na podobieństwa kulturowe, sprzyjające podejście Polaków oraz przede wszystkim znacznie lepszy poziom wynagrodzeń niż w kraju macierzystym.

Choć grupa imigrantów zarobkowych zza naszej wschodniej granicy regularnie się powiększa, można zaobserwować na jej przykładzie pewne stałe trendy. Pracownicy z Ukrainy, którzy mieli już okazję pracować na terenie Polski, decydują się z reguły na powrót w kolejnym roku. Mamy zatem do czynienia z trzonem sprawdzonej i doświadczonej kadry o określonych kompetencjach.

Przedsiębiorcy mówią: to za mało

Ruch mający na celu pozyskiwanie pracowników z Ukrainy rozpoczął się w Polsce już kilka lat temu. Obecnie korzysta się w tej kwestii głównie z pomocy agencji pracy tymczasowej lub urzędów pracy. Z punktu widzenia pracodawców wspomniane na wstępie 6 miesięcy obecności w ciągu roku to okres zdecydowanie zbyt krótki, a 9 miesięcy nadal plasuje się mocno poniżej potrzeb. Optymalny okres zatrudnienia pracownika imigranta powinien wg nich wynosić min. 2 lata. Wówczas można byłoby mówić o pełnej rentowności przedsięwzięcia oraz korzyściach dla samego pracownika, który nie musiałby co rusz zmieniać miejsca pracy (oraz zamieszkania). Należy jednocześnie odnotować, iż prawo do przedłużonego zarobkowania ma przysługiwać wyłącznie pracownikom sezonowym, zatrudnianym w ściśle określonych branżach (np. w branży turystycznej, sadowniczej czy rolniczej). Dla pozostałych sektorów chwilowo nie ma nadziei na zmianę.

Zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy jest w Polsce coraz większe, dlatego coraz trudniej też o ich pozyskiwanie. Pracodawcy wprowadzają zatem atrakcyjne pakiety socjalne, dzięki którym bezpośrednio zainteresowani mogą więcej oszczędzać, realizując tym samym swój główny cel: maksymalny zarobek do czasu powrotu do ojczyzny. W owym koszyku świadczeń dodatkowych mieści się m.in. zakwaterowanie, nieodpłatny transport do miejsca pracy czy wyżywienie.

A co na to polscy współpracownicy?

Polacy w doskonałej większości nie obawiają się wyparcia z rynku przez Ukraińców. Wynika to z faktu, iż podejmują oni pracę na stanowiskach, którymi trudno już zainteresować pracowników krajowych. Ukraińcy zasilają także grono specjalistów deficytowych, takich jak spawacze, tynkarze, ślusarze etc. Oczywiście z czasem będziemy gościć u siebie coraz więcej pracowników o wysokich kwalifikacjach, przyjeżdżających do nas z zamiarem osiedlenia się na stałe. Taki kierunek rozwoju gospodarki jest skądinąd nieunikniony choćby ze względu na utrzymujący się w Polsce niż demograficzny.

Łukasz Jabłoński

To może Cię zainteresować: